Kres „polskiej Warmii” przyniósł I rozbiór Rzeczpospolitej, w wyniku którego biskupie dominium została włączone do Królestwa Prus. We wrześniu 1772 roku wysłannicy króla Fryderyka II poinformowali jego ordynariusza, że jego władztwo stanowić będzie odtąd część jego monarchii. To samo powtórzyli kanonikom kapituły, wzmacniając dodatkowo swą wypowiedź zerwaniem herbów biskupa i kapitulnego i zasępieniem ich pruskimi orłami. Nie pomogły protesty czy powoływanie się na Stolicę Apostolską. Sprawa była przesądzona mocą traktatu rozbiorowego. Mieszkańcom biskupstwa nakazano złożyć w Malborku hołd wierność królowi pruskiemu. Ówczesny biskup Ignacy Krasicki nie pojawił się na niej, ale była to jedyna forma protestu, jaką mógł zastosować. I chociaż nie było to wiele pokazuje, że w tej trudnej dlań chwili życia potrafił zachować się z godnością, nie zabiegając o wpływy i łaskę u nowego pana Warmii. Wielu jednak nie potrafiło…

Jego zsekularyzowane, pozbawione odrębności administracyjnej dominium znalazło się w granicach nowo powstałej prowincji pruskiego królestwa – Prusach Wschodnich. Na mapach funkcjonowało już tylko jako kraina – „Ermland”. Rozpoczął się nowy rozdział jej historii, czego symbolem stał się dokonany w 1795 roku wybór na jej biskupa Karola Hohenzollerna i przeniesienie rezydencji ordynariuszy do opactwa oliwskiego.
Jednak ze względu na swoją odrębność historyczną i wyznaniową Warmia długo odróżniała się od pozostałej części protestanckich Prus. Dlatego przez lata dominującą cechą działań niemieckiej administracji (przy mniejszym lub większych wsparciu niemieckich władz kościelnych) było dążenie o zgaszenia tu „polskiego ducha”. Udało się to tylko w niewielkim stopniu. Aż do 1945 roku Warmiacy zachowali w dużym stopniu, ukształtowaną przez wieki, jej specyficzną, unikalną formę polskiego krajobrazu kulturowego – kraina pozostała Świętą Warmią.
Ich przywiązanie do swej religii było najsilniejszą więzią spajającą tę niewielką społeczność, poddawaną szykanom w ramach antykatolickiej polityki Kulturkampfu, który na dawnych ziemiach polskich wiązał się z zaostrzeniem polityki germanizacyjnej. Konsekwencją tych działań były opór i zjednoczenie całej ludności polskiej w pokojowej walce z niemczyzną. Historycy nazwali te lata w dziejach Warmii okresem jej „przebudzenia narodowego”.
Wzmocnione zostały one wymową Objawień Gietrzwałdzkich. „Skoro Przenajświętsza Panienka przemówiła do dzieci warmińskich po polsku, to grzechem jest, jeśli ktokolwiek języka ojczystego jako daru Bożego się wyrzeka” – pisał Andrzej Samulowski, mieszkający w Gietrzwałdzie poeta ludowy, działacz oświatowy i społeczny.

Po Krasickim kolejnym biskupem warmińskim został jego pruski przyjaciel – Jan Karol von Hohenzollern (1732-1803 / od 1795). Po ponad dwustuletnim okresie rządów polskich ordynariuszy, diecezję objął ponownie Niemiec – człowiek o zupełnie innej proweniencji, przekonaniach i sympatiach politycznych. Ale też i Warmia nie była już tą samą krainą. Od 1772 roku – był to już Ermland, którego biskup przeniósł swoją siedzibę do Oliwy.
Spokrewniony z berlińskim domem królewskim otoczony był opieką i protekcją Fryderyka II, który także w nim widział pośrednika pomiędzy protestanckim władcą a jego nowymi, katolickimi poddanymi. Wprawdzie biskup Jan Karol nie znał dobrze języka polskiego, ale szanował polską kulturę i tradycje, tak zakorzenione w jego diecezji. Dzięki niemu wydano dla Warmiaków modlitewnik w języku polskim. W brewiarzu zamieszczał suplement zawierający patronał 18 polskich świętych i błogosławionych, a także ze świętem dziękczynnym za zwycięstwo pod Wiedniem. 15 lipca w kościołach dziękowano za zwycięstwo nad Krzyżakami w 1410 r.
Biskup Jan Karol lubił wystawne życie i nie liczył się zbytnio z wydatkami, dlatego pozostawił po sobie pokaźne długi. Nieuregulowane zobowiązania finansowe oraz – w zdecydowanie większym stopniu – przemarsze wojsk pruskich, rosyjskich i francuskich w czasie kampanii napoleońskich sprawiły, że jego następca (i bratanek) Józef von Hohenzollern (1776-1836 / od 1818) musiał dziesięć lat czekać na formalną konsekrację, chociaż zgodnie z życzeniem króla Fryderyka Wilhelma, kapituła we Fromborku wybrała go na biskupa już w roku 1808. Jako że podobnie jak stryj Karol był opatem cystersów – rezydował głównie w Oliwie, a latem na Warmii, ze względu na zniszczenia wojenne jakie dotknęły zamek lidzbarski – głównie w pałacu w Smolajnach.
Jako zarządca diecezji zmagał się przede wszystkim z konsekwencjami wojen napoleońskich, a także z dyskryminacją katolików przez protestanckie władze pruskie (m.in. udało mu się zachować istnienie klasztoru jezuitów w Świętej Lipce). Można powiedzieć, że poszedł w ślady tych swoich poprzedników, którzy obejmując lidzbarski stolec, bez reszty utożsamiali się z warmińskim dominium.

ponownej konsekracji kościoła
św. Macieja Apostoła – sanktuarium w Bisztynku (5.08.1781), po jego znacznej rozbudowie. Dokonał jej biskup pomocniczy Jan w asyście XBW I. Krasickiego.
W prawdzie Andrzeja Stanisława von Hattena (1763-1841 / od 1838) należałoby określić jako kolejnego Niemca na lidzbarskim tronie, ale był on przede wszystkim Warmiakiem. Pochodził bowiem z miejscowego rodu szlacheckiego Hatten-Hattyńskich, którego przodkowie przybyli na tę ziemię z Nadrenii już w XVI w. Tu – koło Ornety – się urodził, wychował i edukował, a później służył tutejszemu kościołowi (m.in. w kancelarii XBW Krasickiego, którego był także kapelanem). Znał język polski i z Polakami sympatyzował, czego wyrazem było wprowadzenie nauczania języka polskiego w braniewskim Liceum Hosianum.
Jego posługa biskupia zakończyła się tragicznie – stał się ofiarą morderstwa na tle rabunkowym dokonanym przez mieszkańca Fromborka. Zabójstwo znanego z dobroci i życzliwości ordynariusza warmińskiego odbiło się szerokim echem w całych Prusach. Jego sprawca został skazany na śmierć za pomocą średniowiecznego łamania kołem. Ciało biskupa złożono w krypcie kaplicy Szembeka.

Mszę świętą za duszę bpa Hattena odprawił we fromborskiej katedrze biskup sufragan Józef Ambroży Geritz (1783-1867 / od 1842). On też przejął jego schedę i został kolejnym rodowitym ordynariuszem warmińskim. Podobnie jak poprzednik tu – w Jezioranach – się bowiem urodził, wychował i pełnił posługę duszpasterską.

Jako biskup otoczył opieką katolików w diasporze mazurskiej i kłajpedzkiej, gdzie budował kościoły i erygował parafie. Założył m.in. Stowarzyszenie św. Wojciecha (Albertusverein), które wspierało budownictwo kościelne. Opiekował się ludźmi potrzebującymi pomocy, popierał rozwój stowarzyszeń charytatywnych. Ufundował dla sierot i ociemniałych zakład opiekuńczy św. Józefa w Lidzbarku. Wyposażył szpitale w Braniewie, Fromborku i Lidzbarku Warmińskim. W Jezioranach, w swoim mieście rodzinnym, zainicjował budowę szkoły dla dziewcząt i domu dla biednych. Listy pasterskie drukował w języku niemieckim i w polskim. Wydawał polskie śpiewniki.
Hołd dla jego działalności duszpasterskiej złożył w 1894 roku bp Andrzej Thiel, fundując kapliczkę ku czci św. Józefa przed bramą wjazdową do wybudowanego przez Geritza nowego pałacu biskupiego we Fromborku. Jego poprzednik postanowił bowiem przenieść tu z Lidzbarka oficjalną siedzibę ordynariuszy warmińskich.
Pałac, wybudowany w latach 1844-1845 w stylu neogotyckim, był siedzibą kolejnych biskupów przez ponad sto lat – do momentu przeniesienia jej do Olsztyna. Od roku 1945 tzw. nowy pałac biskupi pełni funkcję plebanii katedralnej.

Kolejnym niemieckim ordynariuszem warmińskim był Filip Krementz (1819-1899 / 1868-1885). Sprawował rządy w diecezji w okresie zaostrzającego się konfliktu katolików z protestancko nastawionym państwem pruskim, określanego jako walka kulturowa – Kulturkampf oraz sporu w łonie Kościoła katolickiego po ogłoszeniu dogmatu o niedomyślności papieża na Soborze Watykańskim I.
Biskup Filip bronił wówczas konsekwentnie i z odwagą praw Kościoła katolickiego. Umacniał jednocześnie wpływy niemieckie na Warmii, m.in. poprzez usunięcie z ksiąg liturgicznych patronału polskiego. Odtąd w Proprium Warmiense było już tylko czterech świętych: Wojciech, Florian, Stanisław Kostka i – błogosławiony jeszcze wówczas – Andrzej Bobola. Katechizacji Warmii miały służyć także założone i wydawane przez biskupa niemieckojęzyczne czasopisma mające pogłębiać świadomość religijną jej mieszkańców i przywiązanie do domu Hohenzollernów. Połączył też warmińskie towarzystwa św. Wojciecha z ich niemieckim odpowiednikiem.
Na jego rządy przypadają gietrzwałdzkie objawienia maryjne, do których nie przywiązywał większej wagi, chociaż powołana przez niego urzędowa komisja uznała je za autentyczne.
W 1885 roku, korzystający z protekcji pary cesarskiej, F. Krementz został arcybiskupem Kolonii, a w roku 1893 papież wyniósł go do godności kardynalskiej.

Po biskupie Filipie ordynariuszem diecezji został kolejny rodowity Warmiak, pochodzący z niemieckiej rodziny rolnika z Tłokowa k. Jezioran – Andreas Thiel (1826-1908 / od 1886).
Cieszył się zaufaniem władz państwowych jako lojalny poddany ich cesarskich mości, władców II Rzeszy i realizator polityki „żelaznego kanclerza” – Otto von Bismarcka. Był też oddanym sługą Kościoła rzymskiego.
Jako ordynariusz dążył do szerszego otwarcia kościoła na sprawy publiczne, zwracając przede wszystkim uwagę na poprawę sytuacji socjalnej swoich diecezjan – rozwijał działalność charytatywną, bractw kościelnych, ruchów trzeźwości, tworzył sierocińce, zakłady opiekuńcze, szpitale, diecezjalne organizacje dobroczynne itp.
Jednak nie popierał, a wręcz zwalczał ruch polski na Warmii, uczestnicząc w polityce germanizacyjnej, ograniczając używanie języka polskiego w kościele i w nauczaniu młodzieży.
Augustyn Bludau (1862-1930 / od 1909) należał do grona najlepiej wykształconych biskupów warmińskich – był profesorem i rektorem uniwersytetu w Münster. Do końca życia, mimo licznych zajęć, pozostał uczonym teologiem – badaczem Pisma Świętego.
Po objęciu rządów w diecezji od razu włączył się w obchody 900-lecia męczeńskiej śmierci św. Brunona z Kwerfurtu, co łączyło się z rozszerzaniem posługi dla katolików w mazurskich diasporach poprzez tworzenie placówek duszpasterskich w „protestanckich” miejscowościach Prus Wschodnich. W działaniach tych niezwykłą rolę odegrali księża werbiści, których – wybudowany pod Pieniężnem – Dom Misyjny św. Wojciecha, biskup Bludau poświęcił w 1922 roku. Do dziś służy kształceniu na misjonarzy młodych ludzi wyznania katolickiego.

W porównaniu ze swoim poprzednikiem na biskupim tronie miał być wprawdzie „łaskawszy dla ludności polskiej”, ale kontynuował politykę jej germanizacji. Z czasem doprowadziło to do otwartego konfliktu między biskupem, a jego polskimi wiernymi.
Ostatnim biskupem Ermland był Maximilian Kaller (1880-1947 / od 1930), który prowadził ożywioną działalność duszpasterską, przeprowadził synod diecezjalny, dbał o rozwój kultu maryjnego oraz apostolstwa świeckich, szczególnie w ramach Akcji Katolickiej i Caritasu. Powołał nowe Seminarium Duchowne w Braniewie. Konsekrował kilka kościołów. Nadzwyczajną opieką otoczył też młodzież.
Dostrzegał też potrzeby duszpasterskie ludności polskiej na Warmii – wydawał dla niej śpiewniki, walczył o nabożeństwa w ich ojczystym języku.
Po wojnie musiał zrezygnować z diecezji. Wyjechał do Niemiec zatrzymując jedynie tytuł biskupa warmińskiego. Trwa proces jego beatyfikacji, gdyż przez Warmiaków, przede wszystkim tych, którzy po wojnie zmuszeni zostali do emigracji, biskup Maksymilian został zapamiętany jako duszpasterz dobry i zapobiegliwy, zwłaszcza w trudnych czasach rządów hitlerowców oraz tuż po zakończeniu wojny.

(fot. ze zbiorów Sióstr św. Katarzyny
w Lidzbarku Warm.)
ROZDZIAŁ III ROZDZIAŁ V